Poznaj losy innych wcześniaków
Filip Gajdziński
- 26. tydz., 950 g, 36 cm, 9.02.2007 r.
O tym, że po raz drugi zostaniemy rodzicami dowiedzieliśmy się we wrześniu 2006. Ciąża przebiegała prawidłowo, aż do 22. tygodnia, kiedy zaczęłam krwawić. Spędziłam tydzień w szpitalu, gdzie nic nie stwierdzono, po powrocie znów było to samo, trafiłam w ręce cudownego lekarza, który od razu stwierdził łożysko przodujące, znów trafiłam do szpitala i nagle w 26. tygodniu dostałam bóli porodowych, zabrano mnie na porodówkę. Spędziłam na niej 24 godziny, ale zatrzymano akcję porodową i zostałam przewieziona z powrotem na oddział patologii, po niecałych 2 godzinach bóle powróciły i zaczęłam okropnie krwawić, podano mi mocniejsze leki, ale niestety nie pomogły i zostałam przewieziona do Szpitala Klinicznego, dlatego że, jak stwierdził mój lekarz, tam mają lepszy sprzęt. Wtedy zdałam sobie sprawę, że już nic nie zatrzyma porodu.
No i 10 minut po przewiezieniu mnie tj. 09.02.2007 o godzinie 01.09 urodził się mój synek. Przez pół godziny nie wiedziałam nic, nie znałam nawet płci, wtedy ratowano moje dziecko. W końcu przyszła lekarka i powiedziała, że to syn o masie 950 gramów, 1 punkt w skali Apgar w 1. minucie, w 5. minucie 7, ale jego stan jest poważny. Powiedziała, że najważniejsze są pierwsze 24 godziny. Szalałam z niepokoju o moją kruszynkę. O 6 rano mogłam go zobaczyć. Tego widoku nie zapomnę do końca życia. Filipek leżał w inkubatorze, podłączony do rurek, owinięty folią, aby nie tracił ciepła. Stanęłam nad nim i powiedziałam: Synku, Ty musisz życ. Od tego momentu nie dopuszczałam do siebie złych myśli, choć rokowania lekarzy nie były najlepsze, jeśli chodzi o zdrowie maluszka.
W szpitalu Filipek był 67 dni, przeszedł wylewy, martwicze zapalenie jelit, żółtaczkę mechaniczną, anemię, 2 razy zapalenie płuc, miał straszne bezdechy, 3 razy transfuzję krwi, stwierdzono dysplazję oskrzelowo-płucną, refluks, ale najgorsza była retinopatia, która niby strasznie postępowała, w końcu wyrok: synek nie będzie widział, postanowiłam walczyć o oczka mojego dziecka, odwiedziłam mnóstwo lekarzy i okazało się, że mój synek ma świetny wzrok.
Obecnie Filipek ma 14 miesięcy, mierzy 88 cm, waży 12 kg, jest cudownym małym łobuziakiem, rozwija się poprawnie z wiekiem korygowanym, jest małym łakomczuszkiem, mówi już pierwsze słowa, zaczyna sam jeść, siedzi sam, raczkuje szybciej, niż ja chodzę, a od kilku dni robi samodzielnie kilka kroczków. Po wcześniactwie została dysplazja oskrzelowa i alergia na pyłki oraz blizny na nóżkach (po kłuciach), ale ogólnie niczym nie odbiega od rówieśników. Pozdrawiam mamy wszystkich maluszków!!!