Kąpiel maluszka

Kąpiel należy do podstawowych zabiegów w pielęgnacji noworodków i niemowląt. Jest rutynowym zabiegiem wykonywanym każdego dnia. Postęp w sposobie kąpieli niemowląt polega na wprowadzeniu płynu do mycia.

Jak karmić wcześniaka?

Wybór sposobu karmienia wcześniaka zależy głównie od jego wieku oraz stanu ogólnego po urodzeniu. Na ogół jest tak, że im młodsze jest dziecko, tym więcej przechodzi etapów karmienia.

Masaż pełen miłości

Masaż jest silną formą komunikacji, która wzmacnia więź emocjonalną między rodzicem a dzieckiem, jeszcze bardziej ich do siebie zbliża. Masowanie sprawia radość, uspokaja i relaksuje dziecko, pomaga w jego rozwoju fizycznym.

Poznaj losy innych wcześniaków

Jaś Ambroży
- 30. tydzień, waga 810 g, 41 cm, 16.11.2003 r.

Dowiedziałam się, że będziemy mieli dzidziusia dokładnie 26 maja w Dzień Matki. Po pierwszym "szoku" (nie planowaliśmy dziecka) bardzo się ucieszyliśmy. Od tej pory zaczęliśmy się przygotowywać do roli rodziców. W 8. tygodniu ciąży trafiłam do szpitala z niewielkimi plamieniami. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Ciąża przebiegała prawidłowo, a wyniki badań były wręcz książkowe. Pojechałam na kolejne badania kontrolne ok. 20. tygodnia. Okazało się, że są dysproporcje pomiędzy główką a resztą ciała, ale specjalnie się tym nie przejęłam, ponieważ podobno często się to zdarza. W 29. tygodniu ponownie pojechałam na kontrolne USG i okazało się, że maluszek jest zdecydowanie za mały. Ważył zaledwie 750 g. Dostałam skierowanie do szpitala. Przeleżałam tam tydzień na oddziale patologii ciąży. Poznałam dwie cudowne dziewczyny, z którymi świetnie się czułam i rozumiałam. Żadna z nas nie wiedziała wtedy, co nas jeszcze czeka. Po tygodniu lekarze stwierdzili, że nie mogą mnie dalej leczyć, że nie poradzą sobie z takim małym dzieckiem. Dostałam skierowanie do kliniki. Tego samego dnia przyjechałam do Warszawy - do Instytutu Matki i Dziecka. Tutaj szybko podjęto decyzję. Podano mi sterydy mające przyspieszyć rozwój płuc u dziecka. Wiedziałam, jakie szanse ma dziecko o wadze 800 gram. To był dopiero 30. tydzień. Nawet nie zdążył mi urosnąć brzuch. Cesarskie cięcie zaplanowano na niedzielę dwa dni później. Na salę szłam jak skazaniec w białej, bezkształtnej koszuli, zrezygnowana, załamana. Miałam tylko nadzieję, że to będzie dziewczynka (nie znałam płci dziecka), bo podobno dziewczynki są silniejsze. O tym, co działo się na sali operacyjnej, wolałabym zapomnieć. Usłyszałam tylko: "Wie pani, to chłopczyk". Tak bardzo chciałam, żeby żył. Szybko zabrano go do inkubatora i przewieziono na Oddział Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka. Ważył 810 g i mierzył 41 cm. Dostał 3-5 pkt Apgar. Nie zobaczyłam w tym dniu mojego syna. Nawet nie wiem, czy chciałam go zobaczyć. Tak bardzo bałam się, że zaraz go stracę. Dopiero następnego dnia mąż i przyjaciółka zawieźli mnie do niego. Był taki maleńki, ale nie to mnie przeraziło. On przede wszystkim cierpiał. Od tego momentu zaczęła się walka o życie naszego synka i nasza przygoda z Instytutem, do którego tak się przywiązaliśmy, że czasami nam go brakuje. Jaś urodził się w 30. tygodniu ciąży z hipotrofią i wrodzonym zapaleniem płuc. Hipotrofia spowodowana była niewydolnością łożyska. Lekarze odbierający poród nie mogli uwierzyć, że to już całe łożysko i uparcie go szukali. Miało powierzchnię połowy dłoni i zawał. Stan Jasia był ciężki. Bardzo ciężki. Był niewydolny oddechowo. Do 5. doby na respiratorze, później na CPAP-ie. Tlenoterapię bierną prowadzono do 34. doby życia. Krążeniowo również był niewydolny. Miał spore problemy z zamknięciem przewodu tętniczego, ale nie dawało to żadnych objawów klinicznych. Do 11. doby karmiony był wyłącznie dożylnie. Dopiero od 23. doby karmiony był już Nenatalem przez sondę a później smoczkiem. W 2. dobie życia stwierdzono wylew III stopnia. Na szczęście wylew wchłonął się całkowicie. Stwierdzono także retinopatię II stopnia w prawym oku. Po opuszczeniu Kliniki kontrolowaliśmy jego wzrok 3-krotnie w CZD. Wszystkie zmiany się wycofały. 8-krotnie przetaczano mu krew.

W klinice spędziliśmy w sumie 69 dni. Były chwile ciężkie i dramatyczne, ale zawsze mieliśmy nadzieję. Bardzo pomagała nam pani psycholog. Zaprzyjaźniliśmy się z personelem, szczególnie z cudownymi pielęgniarkami. Zawsze mogliśmy liczyć na wyczerpujące informacje i ogromną życzliwość całego zespołu. 23 stycznia 2004 roku Jaś z wagą 1910 g i długością 47 centymetrów został wypisany do domu. Niesamowite szczęście, wręcz euforia przeplatały się z ogromnym strachem, jak sobie poradzimy z taką kruszynką. Obawy okazały się bezpodstawne. Janek chętnie jadł i zastraszająco szybko rósł. Gdy osiągnął 2500 g zmieniliśmy Nenatal na Bebilon 1. Po 2 miesiącach od opuszczenia kliniki Jaś jadł już Bebilon 2 i pił soczki. Zaczęliśmy powoli karmić go łyżeczką zupkami jarzynowymi. Gdy Jaś miał 4 i pół miesiąca (czyli 2:)) ważył już 4500 g. 2 tygodnie później, gdy to piszę, waży już 5200 g. Rozwija się prawidłowo, świetnie trzyma głowę, pięknie podnosi się do pozycji siedzącej, gdy trzyma się go za rączki i pewnie siedzi podtrzymywany. Ciągle się śmieje, przesypia całe noce, gaworzy, jest pogodnym i radosnym dzieckiem. Nawet przewraca się już na boki i je dania z mięskiem. Jesteśmy bardzo dumni z naszego dzielnego synka. Czeka go jeszcze zabieg chirurgiczny, ponieważ ma dość dużą przepuklinę pachwinową, ale wiemy, że i z tym sobie poradzi. Chcielibyśmy apelować do rodziców, którym niedawno urodziły się wcześniaki: bądźcie dobrej myśli, nie przejmujcie się zdziwionymi spojrzeniami sąsiadów, nie porównujcie swoich dzieci z dziećmi urodzonymi o czasie. Chcieliśmy także jeszcze raz podziękować wszystkim ludziom, dzięki którym nasz synek żyje: dr Leszkowi Lewandowskiemu, dr Renacie Jaczyńskiej, dr Martynie Woynarowskiej, prof. Ewie Helwich oraz wszystkim pracownikom Oddziału Perinatologii oraz Kliniki Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka IMiDz w Warszawie.

Basia i Kamil Ambroży