Kąpiel maluszka

Kąpiel należy do podstawowych zabiegów w pielęgnacji noworodków i niemowląt. Jest rutynowym zabiegiem wykonywanym każdego dnia. Postęp w sposobie kąpieli niemowląt polega na wprowadzeniu płynu do mycia.

Jak karmić wcześniaka?

Wybór sposobu karmienia wcześniaka zależy głównie od jego wieku oraz stanu ogólnego po urodzeniu. Na ogół jest tak, że im młodsze jest dziecko, tym więcej przechodzi etapów karmienia.

Masaż pełen miłości

Masaż jest silną formą komunikacji, która wzmacnia więź emocjonalną między rodzicem a dzieckiem, jeszcze bardziej ich do siebie zbliża. Masowanie sprawia radość, uspokaja i relaksuje dziecko, pomaga w jego rozwoju fizycznym.

"Z zapisków rodzinnych"



Frazeologia stosowana

Poniedziałek, 14 kwietnia 2008 r.

W poniedziałki jeździmy na zajęcia z integracji sensorycznej, zwanej przez Joasia i nas wszystkich - sybitacją. No i ponieważ wciąż trwa remont i przebudowa ul. Puławskiej w okolicach mojej pracy, to dojazd zamiast 15 minut zajmuje mi 30. Do tego akurat w poniedziałek Jonatan musiał dokończyć bardzo ważny rysunek, który malował hamastrami (flamastry po ichniemu), a Joaś pokazać mi nowe skarby w swojej szufladce z marynarzem, w której znajdują się m.in. takie rarytasy jak: zepsute pióro pani Asi (wychowawczyni grupy Joasia, czyli Zajączków), cekinek od sukienki jakiejś dziewczynki i mapa piratów, którą narysował z kolegą Mikim. No i wyjście z przedszkola zajęło nam nieco dłuższą, niż planowałam, chwilę. Więc pędzę, jak mogę, drogą konstancińską i retorycznie zadaje sobie i chłopcom pytanie: "Ciekawe, czy zdążymy na tę naszą sybitację?". A na to odpowiada mi Jonatan, głosem pełnym wewnętrznego spokoju i niezmąconej pogody ducha:

- Nie martw się Mamo, trzymam kciuki za zębami, na pewno zdążymy.
No i faktycznie, zdążyliśmy.


Słodkie lenistwo

Środa, 16 kwietnia 2008 r.

Nie wiem, czy to pogoda, czy niewyspanie, ale ledwo wróciliśmy do domu po przedszkolu, jak padłam nieżywa. Zdążyłam włączyć chłopcom grę "Pszczółka Maja" i poprosiłam, żeby dali Mamusi odpocząć, bo nie mam na nic siły. - Dobrze, dobrze - zapewnił mnie Joaś. - Możesz sobie poleżeć. Włóż sobie szlafroczek - dodało nawet moje troskliwe dziecię. - My sobie pogramy, a Ty sobie poczytaj. No to nie czekając na ewentualną zmianę zdania, szybko skorzystałam i zaległam na łóżku, zatapiając się w artykule z "Twojego Stylu". Nie wiem, czy minęło 5, czy może nawet 8 minut, jak usłyszałam:
- Mamo, może zrobimy ciasto? - zapytał z zachętą w głosie Joaś.
- O nie, nie dzisiaj Syneczku, nie mamy śmietany - wybrnęłam jakoś.
- No to może coś innego z Twoich przepisów, do czego nie trzeba śmietany? - zachęcał starszy.
- Nie, Joaś, naprawdę dzisiaj nie mam siły - bronię się, jak mogę, przed dodatkową robotą kuchenną.
- Hm? To może coś byśmy zjedli - proponuje. - Popatrz Mamo, jakie mamy puste brzuszki - mówi, wciskając okolice jelit na znak panującej tam pustki.
- No właśnie, mój tez jest puśty - wtóruje mu brat.
- To może zrobimy budyń - proponuje Joaś. - Ja pomieszam z mleczkiem. Może śmietankowy?
- Ja kcę cekoladowy - podkreśla młodszy.
Tia. No to se poleżałam.


Barek na kółkach

Piątek, 25 kwietnia 2008 r.

Otóż od pewnego czasu zauważyłam, że moje dzieci zrobiły sobie z samochodu taki jeżdżący na kółkach, przenośny barek. Codziennie rano wynoszą z domu stertę jedzenia (typu paluszki, krakersiki, rogaliki chipity z nadzieniem kakaowym), a do tego różne wody smakowe, których ostatnio są wielbicielami i inne smakołyki w stylu kakao w kartoniku lub żelki, mentosy czy obowiązkowe już tik-taczki, których zażywanie Jonatan poleca, mówiąc, że na wszystko pomogą - od głodu po ból brzuszka.

Dzisiaj dla odmiany zajadali się obwarzankami, pysznymi skądinąd, więc co chwila wpraszałam się, aby któryś z Synków mnie poczęstował. Najpierw dostałam jednego od Joachimka, więc w podziękowaniu powiedziałam, że ma dobre serduszko. Już po chwili dostałam kolejnego od Jonatana, który dając mi obwarzanka, podkreślił, że to od niego. Więc też powiedziałam, że ma dobre serduszko. No i tak minęło parę kursów, popartych miłą wymianą zdań i wzajemnych uprzejmości. Po czym Joaś poprosił Jonatana, aby go teraz poczęstował, bo jego obwarzanki już się skończyły. Na co usłyszał:
- Nie, nie dam Ci, bo mam już mało. Tyrko tsy - stwierdził dobitnie młodszy brat.

No więc się wtrąciłam i nawiązując do poprzedniej konwersacji, łagodzę sytuację, mówiąc, że na pewno Jonatan podzieli się z Joasiem, bo przecież ma dobre serduszko. A na to usłyszałam w odpowiedzi:
- Nie, Mamo, teraz mam już złe serduszko i się nie podzielę.
No i idyllę szlag trafił.


Podsumowanie

Wtorek, 29 kwietnia 2008 r.

Wracaliśmy sobie radośnie z przedszkola, pełni zgody i dobrego humoru, miło gawędząc i jak zwykle podjadając to i owo. Ale ledwo weszliśmy do domu, czar prysnął i się zaczęło:

- Mamo, włącz mi kompjuter, ja chce gjać w pijatów!
- A ja chcę w Zig Zaca!
- Nie, nie w Zig Zaca, tylko w pijatów!
- Mamo, powiedz mu, żeby nie siadał na fotelu, bo ja tu siedzę!
- Nie! Ja! Ja nic nie widzę!
- Nie pchaj się, bo jest mi ciasno!
- Ja chce pijatów!
- A ja Zig Zaca!
- Oddaj mi myszkę, ja gram pierwszy!
- Nie, ja!
- Ja!
- Mamo, on mi zabiera myskę, zabierz go stąd!

No i wtedy wrzasnęłam i powiedziałam, że jak się nie uspokoją, to to, i to, i jeszcze to. Na co moje starsze dziecko konspiracyjnym szeptem, który niestety słyszałam, powiedziało do młodszego brata:

- Taka była miła, a teraz na nas krzyczy, nie?
- To pjawda - skwitowało młodsze.

No to mnie podsumowali, nie ma co.